W gąszczu informacji
i dezinformacji towarzyszących napaści Rosji na Ukrainę gubi się gdzieś fakt
tysiąckroć istotniejszy od trasy „białego konwoju”. Z przyczyn ekonomicznych
upada plan modernizacji rosyjskiej armii.
Rosja się zbroi - usłyszeliśmy wielokrotnie podczas agresji
na Ukrainę. Federacja miała program unowocześnienia wojska zakładający wydatki
na sprzęt, remonty oraz badania i rozwój w kwocie 600 mld. dol. w l. 2011 –
2020 (przekaz wielokrotnie rezonowany przez media wszystkich opcji ideowych nad
Wisłą). Jednak zamierzenia oparto na optymistycznych założeniach. Nie
uwzględniono problemów budżetowych, niskiej zdolności rosyjskiej zbrojeniówki
do inkluzji kapitału, marazmu w sferze innowacji itd. Poważne ośrodki badawcze
(np. SIPRI, Stratfor) obaliły lub podważyły rosyjskie założenia już w 2012
roku. Największym przeciwnikiem w „walce o plan dziesięcioletni” starym
zwyczajem okazały się prawa rachunku ekonomicznego. Problem „rozwiązano” również
zgodnie z tradycją - poprzez ogłoszenie kolejnej perspektywy, tym razem na lata
2016 – 2025. Nowy program modernizacyjny przedstawił odpowiedzialny za przemysł
zbrojeniowy wicepremier Dmitrij Rogozin. Transfery mają wynieść około 560 mld.
dol. na sprzęt wojskowy a na inwestycje w zakłady zbrojeniowe 80 mld. dol. Jednak
Rogozin, mimo świadomie zawiłej semantyki, przyznaje się historycznej porażki. Dlaczego?
Choć wicepremier zarzeka się, iż obie dziesięciolatki nie są ze sobą sprzeczne,
kolejna zawiera w sobie poprzednią i jest zgrabną kontynuacją, nie dajmy się
zwieść, istnieją dziesiątki dowodów natury księgowej i ekonomicznej na to, że
mamy do czynienia z niezbyt szczelną, ale zmasowaną kampanią dezinformacyjną
(jej mechanizm wyczerpuje zakres ekonomicznej analizy, dlatego skupimy się na
kontrargumentacji zakładającej, że Rosjanie wierzyli, iż są w stanie
zrealizować zamierzone cele, czyli nie kłamali od samego początku, oczywiście nie
uciekając przed należną Czytelnikowi puentą). Wiemy z rosyjskich projektów
budżetowych, że około 70 proc. wydatków z planu na lata 2011 – 2020 miało
przypadać na drugą połowę obecnej dekady. Po niemal 4 latach ułomnej realizacji
możemy również stwierdzić, że musi to być prawie 80 proc. Do końca tego roku
plan zostanie zrealizowany tylko w 15 - 17 proc. (upłynie 40 proc. czasu). Sumy
obu programów są podobne, zatem w latach 2020 – 2025 Rosja wycofuje się z koniecznych
nakładów na armię (jeśli nadrobi zaległości w latach 2016 – 2020), przyznając,
że nie jest w stanie w długiej perspektywie finansować takiego procesu i nim
zarządzać. Przecież jeśli Rogozin mówi prawdę to udział zamówień w pierwszej
połowie następnej dekady spada do poniżej 20 proc. najnowszego planu. Druga i
najbardziej realna ewentualność polega na zwyczajnym przesunięciu programu, co dekonspiruje
przeciętną kondycję Moskwy (zdezelowany sprzęt będzie dłużej utrzymywany w
służbie). Innymi słowy, Rosjanie łudzą się (czyżby?), że w latach 2021 – 2025 uzupełnią
braki z pierwszego planu i dołożą jeszcze około 320 mld. dol. (560 + 80 = 640, dzielimy
przez 2, bo mamy 2 umowne „pięciolatki”: 2016 – 2020, 2021 – 2025). Zatem pula
wydatków majątkowych na armię w latach 2011 – 2025 wedle oficjalnej retoryki
Kremla wynosi 920 mld. dol. (bez służb specjalnych itd.). Po 4 latach
realizacji Rosja wydała około 90 – 105 mld. dol i zamierza zwielokrotnić tempo
inwestycji mimo pogarszających się warunków. Możliwe? Chyba jedynie w
scenariuszu komunizmu wojennego. „Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że zastąpienie
istniejącego programu zbrojeniowego przez
nowy jest bardzo wygodnym mechanizmem rewizji intencji budżetowych w
nieprzejrzysty sposób”, pisał Julian Julian Cooper z Centrum Studiów Rosyjskich
i Wschodnioeuropejskich Uniwersytetu w Birmingham w nocie badawczej sporządzonej
2 lata temu dla SIPRI (Stockholm International Peace
Research Institute) pt. „Wydatki militarne Federacji Rosyjskiej w latach
2012 – 2015”.
Już latem 2013 roku na spotkaniu urzędników ministerstw finansów i obrony
ustalono, że niektóre zamówienia zostaną przesunięte na kolejną dekadę. Czarę
moskiewskiej goryczy dopełniają nowe problemy, zapowiadające koniec marzeń i
dekapitalizację rosyjskiej armii. Ale po kolei, nie da się zrozumieć sedna
rosyjskich kłopotów bez sięgnięcia do genezy biurokratycznych ambicji i
przypomnienia stałych prawideł gospodarowania, jak też krótkiego opisu stanu
rosyjskiego wojska.
Optymizm planistów
Dmitrij Miedwiediew podpisał dokument pt. „Państwowy Program
Zbrojeń” w grudniu 2010 roku. Oparto go na prognozach zaczerpniętych z
datowanej na 2008 rok koncepcji rozwoju społeczno - ekonomicznego Rosji do 2020
roku. Naturalnie, przewidywania w nim zawarte pochodziły z czasu dobrej
koniunktury. Zakładano średnioroczny wzrost gospodarczy w dekadzie na poziomie
6.5 proc. Prognoza była ekstrapolacją wzrostu z czasów sytych. Przykładowo w
III kw. 2008 roku gospodarka wzrosła realnie o 7.9 proc. a IV kw. 6.4 proc.
Kontynuacja tego scenariusza pozwoliłaby zwiększać wydatki budżetu obronnego, w
tym zakupy sprzętu, bez drastycznego zaciskania pasa w innych sferach działalności
państwa. Wszakże Siergiej Iwanow na jednym z
oficjalnych spotkań gościom z zagranicy powiedział, że Rosja nie powtórzy
fatalnego błędu z czasów komunizmu i nie pozwoli „zazbroić się na śmierć”. Tymczasem
w 2009 roku odnotowano spadek PKB o 7.9 proc. W pierwszych, właściwych dla
planu latach, czyli 2011 – 2013, gospodarka rosła kolejno o 4.3, 3.4 i 1.3
proc. Najnowsza prognoza Międzynarodowego Funduszu Walutowego mówi o wzroście
PKB o 0.2 proc w 2014 roku i 0.5 proc. w przyszłym (po zaborze Krymu będzie
można w rosyjskich statystykach zaksięgować „powiększenie” gospodarki o około 1
proc., aczkolwiek rosyjski wiceminister gospodarki i tak ostrzega przed recesją).
By ratować resztki programu Kreml ograniczał w budżecie transfer środków na
naukę, ochronę zdrowia i usługi komunalne. Jak zwracał uwagę na falach „Echa
Moskwy” Borys Niemcow, uwzględniając inflację, wydatki na edukację spadły w
ciągu 3 lat o 30 proc. Moskwa pozwoliła również na dodatkowe opodatkowanie w
regionach. Nic w tym dziwnego, ze względu na ambicje zbrojeniowe transfery z
budżetu federalnego do obwodów i pozostałych podmiotów Federacji ograniczono o
40 proc. Rosja „zbroi się na śmierć” a i tak nie zrealizuje pierwotnych
zamiarów. Nie ma takich pieniędzy. Ale nawet gdyby miała…
Co, jak i gdzie produkować?
Jaką zdolność ma rosyjski sektor
zbrojeniowy do chłonięcia kapitału i generowania innowacji? Ledwie program
zbrojeń rozpisano, a już pojawiły się pierwsze schody. „Cały czas jesteśmy pół
żywi, pół martwi. Niektóre mechanizmy - kooperacja, budowa części mechanicznych
- jeszcze jako tako pracują. A to, co stanowi podstawę naszej branży, czyli
chemia, prace nad specjalnymi materiałami, leży. Sprzęt, na którym pracujemy,
szybko się starzeje. Jeśli nie zostaną podjęte nadzwyczajne kroki, wszystko
skończy się fatalnie”, ostrzegał w 2011 roku w wywiadzie dla „Kommiersanta”
Jurij Sołomonow, rosyjski konstruktor rakiet. Mija 4 rok, a wicepremier Rogozin
obiecuje inwestycje w moce wytwórcze na poziomie 80 mld. dol. Oznacza to, że
Rosjanie przez lata niewiele uczynili, by rozwiać wątpliwości zawarte w wyżej
postawionych pytaniach. Moskwie potrzebne są nowe linie montażowo - wytwórcze i
innowacje. „Po upadku Związku Radzieckiego niektóre sektory przemysłu obronnego
straciły prawie dekadę postępu technologicznego (a w pewnych przypadkach nawet
dwie dekady)”, czytamy w analizie Stratforu z sierpnia 2012 roku. Zaznaczmy, że
według planu wojska rakietowe i obrona przeciwlotnicza w całkowitych nakładach inwestycyjnych
mają blisko 45 proc. udział (co swoją drogą jest ewenementem w skali światowej
i wymaga odrębnego opisu w związku z doktrynami wojenno – wojskowymi FR).
Smuta inwestycyjna
W latach
90. i pierwszej dekadzie obecnego wieku w armii niemal nie odtwarzano środków
trwałych, jakby powiedział biegły rewident. Cóż dla przedsiębiorcy oznacza stan
rzeczy, w którym nie zamawia maszyn/urządzeń przez 20 lat, a rywale czynią to z
powodzeniem? Porażkę z konkurencją, którą można nadrobić nadzwyczaj dużymi
nakładami inwestycyjnymi, by powrócić na rynek z przytupem. Stąd w Rosji
pojawił się pomysł wprowadzenia programu modernizacji i zakupów sprzętu. Musimy
w tym miejscu przeprowadzić działanie, którego wynik pokaże nam jak
utalentowanych centralnych planistów ma Rosja. W zeszłym roku Władimir Putin
publicznie grzmiał, iż Federacja musi mieć milionową armię. Oczywiście armię
nowoczesną. Co to ma znaczyć? Jakimi liczbami to przedstawić? Przejdźmy do
matematyki. Wszystkie formacje armii amerykańskiej, z Gwardią Narodową liczą
sobie około 2 mln. żołnierzy, nie wliczamy rezerwistów. Załóżmy, że obie armie
(rosyjska i amerykańska) mają być równie nowoczesne, wyposażone w podobnie
efektywne uzbrojenie, czyli oba „przedsiębiorstwa” chcą dysponować najnowszymi
środkami „produkcji”. Musimy uwzględnić, iż na rynku zbrojeniowym panują ceny dość
uniwersalne, co wynika z kapitałochłonności takich wytworów. Produkcja w tej branży
wymaga dużych nakładów kapitału, w mniejszym stopniu pracy. Mówiąc wprost,
jeśli Rosja chce mieć sprzęt porównywalny z zachodnim musi na jednostkę produktu
poświęcić podobną ilość kapitału, praca stanowi bowiem niewielką część kosztu. Innymi
słowy, jeśli Moskwa chce mieć myśliwiec czy czołg dorównujący amerykańskiemu
lub brytyjskiemu odpowiednikowi, niechybnie jego cena będzie podobna do
anglosaskiego wzorca. Jeśli nie będzie, to znaczy, że nie dorównuje
zaawansowaniem zachodnim produktom. Wiemy, że armia amerykańska wydaje na
środki trwałe około 25 proc. budżetu zasadniczego. W budżecie rosyjskim miało
być to docelowo 55 proc. wydatków (ze względu na ceny uniwersalne wymagane jest
większe poświęcenie na inwestycje, ponieważ Rosja jest biedna). W wypadku
Stanów Zjednoczonych daje to około 1,5 bln. dol. w dekadzie w cenach stałych za
2012 rok. Podzielmy to przez 2 (tyle razy mniejsza armia), wychodzi tyle, ile Moskwa
chciała wydać na armię, FSB (kontrwywiad cywilny i wojskowy), SWR (wywiad
cywilny), FSO (odpowiednik BOR – u) wojska wewnętrzne i straż graniczną (w
strukturze FSB) – 750 mld. dol. (w tym na armię 600). Oczywiście cykl
amortyzacyjny (konieczność wymiany całego sprzętu) w tym sektorze trwa około 35
lat – przez taki czas Rosja musiałaby trzymać poziom, by dogonić jakością Stany
Zjednoczone (w liczbach bezwzględnych w połowie, gdyż chce mieć 2 razy mniejszą
armię). Zatem Moskwa prawidłowo odgadła potrzeby wojska jawnego i niejawnego.
Mało tego, idąc za intuicją przedsiębiorcy, który zakupuje „środki trwałe”, nie
chcąc czekać 35 lat na dorównanie konkurencji, niektórzy generałowie wpadli na
pomysł, by nadrobić stracone 2 dekady - pierwsze żądania wojskowych opiewały na
kwotę 1,16 bln. dol. w dekadzie. Tyle marzeń.
Trumny, defraudacje, renowacja zabytków
„Nasze
transportery nazywamy trumnami, siadamy na zewnątrz wozów, gdyż po trafieniu
granatnikiem mamy tam większą szansę na przeżycie niż w środku”, mówił rosyjski
żołnierz po kampanii gruzińskiej. Tę prostolinijną wersję potwierdzał minister obrony
Anatolij Serdiukow, ogłaszając swego czasu, że nie chce zamawiać żadnego
sprzętu pancernego w Rosji, bo tutejszy kompleks wojenno – przemysłowy oferuje jedynie
retusze sowieckich modeli. Serdiukow nie jest już ministrem obrony. Był
zwolennikiem kupowania na masową skalę broni i technologii za granicą, w tym w
USA. „Nasza armia potrzebuje nowoczesnego wyposażenia, jeśli rosyjski przemysł
obronny nie może nam dać tego, czego potrzebujemy, to zamówimy sprzęt za
granicą”, ostrzegał w 2012 roku wiceminister obrony Aleksander Suchorukow. Autor
tych słów zgłosił się z prośbami do zarządów firm zbrojeniowych, tak wyłożył
wynik rozmów: „szefowie przedsiębiorstw znaleźli mnóstwo wymówek (z powodu
których nie są w stanie spełnić wymogów ministerstwa – przyp. red.), takich jak
brak silników czy pazłotek. Tyle że ja wiem, jakie pieniądze dostali i jaką tandetę
mają w zwyczaju produkować.” Wiceminister zwrócił uwagę na stały w Rosji
problem, jeśli fabryki mają zagwarantowane pieniądze, a nie posiadają nowych
patentów, to „odświeżają” stary sprzęt. Przy wysokiej cenie jest to forma
defraudacji. Taki los spotkał między innymi plan modernizacji samolotu Mig –
31. Kiedy ze względu na niską jakość Algieria nie odebrała rosyjskich samolotów
Mig – 29 SMT przyjęto je do służby w rosyjskich siłach powietrznych. Produkcja
jest kontynuowana ze względu na kilkuletnie opóźnienie programu następcy
wymienionej maszyny, czyli samolotu Mig – 35. Aleksij Kudrin jako minister
finansów miał się upierać, że Rosja nie jest w stanie wydać na program zbrojeniowy
w latach 2011 – 2020 więcej niż 300 mld. dol. Kudrin nie jest już ministrem
finansów.
Panika w „gensztabie”
Pod
koniec listopada ubiegłego roku Władimir Putin zorganizował cykl spotkań w
Soczi. Obecni byli Siergiej Szojgu - minister obrony, Władimir Rogozin -
wicepremier ds. kompleksu militarno – przemysłowego, wiceministrowie, szefowie
przedsiębiorstw z sektora, generałowie. Prasa (między innymi „Wiedmosti”)
alarmowała, że z programem są problemy, trudno pogodzić cele jakościowe z
produkcją w Rosji, czego zwolennikiem jest minister Szojgu. Gazeta podawała, że
sam fakt zorganizowania narad świadczy o tym, że Szojgu i Rogozin nie poradzili
sobie z wyzwaniem. Konsultacje trwały do 3 grudnia. Carskim zwyczajem Putin
rozkazał wypełnić zadania z troską tak o dobro armii jak i przemysłu, tyle
wiemy ze strony internetowej Kremla. Po tych „reformach”, 11 grudnia Rogozin przed
Dumą raczył ogłosić deputowanym, iż sprecyzowano założenia kolejnego planu
dziesięcioletniego (wyżej wymieniony program na lata 2016 – 2025). Rzekomo
znajdą się w nim projekty niwelujące 30 – 40 lat opóźnień rozwojowych
rosyjskiego parku zmechanizowanego (czołg Armata, transporter Bumerang, wóz
gąsienicowy Kurganiec). „Rosyjski przemysł zbrojeniowy stopniowo podnosi się z
posowieckich ruin. Tym niemniej, w dalszym ciągu jest źle wyposażony,
nieefektywnie zorganizowany i trawiony korupcją, to będzie ograniczało zdolność
Rosji do technologicznej rywalizacji z Zachodem”, mówił dr Sam Perlo-Freeman, Dyrektor
Programu ds. Wydatków Zbrojeniowych i Produkcji Broni SIPRI. „Rosyjski przemysł
zbrojeniowy jest skostniały. (…) Nawet gdyby rosyjski wywiad zdołał ukraść
zagraniczne technologie wojskowe, to nie przyniesie przełomu, ponieważ stracono
specjalistów i ośrodki badawcze, które mogły prawidłowo wdrożyć zagraniczne
wynalazki”, dodawał Rusłan Pukhow, Dyrektor Centrum Analiz Strategii i
Technologii w Moskwie. W podobnym duchu wypowiadał się również Jurij Borisow,
wiceminister obrony. Problem z oświadczeniami rosyjskich urzędników polega na
tym, że są sprzeczne (symptom dezinformacji). Musimy je konfrontować z
obiektywnymi faktami, których nie da się ukryć. Latem media rosyjskie podawały,
że niedługo (w ciągu roku – dwóch) zakończy się proces konsolidacji zbrojeniówki
i eliminowania pośredników w zamówieniach, co ma ograniczyć do minimum korupcję
i defraudacje. Zatem po 4 – 5 latach Rosja zakończy proces, który był warunkiem
koniecznym do przeprowadzenia modernizacji. Jak w tym kontekście brzmi
zapowiedź kolejnego planu, wykraczającego 5 lat poza obecny? Niech podsumowaniem
wątku będzie obraz wydajności rosyjskiego przemysłu obronnego. Kompleks zatrudnia
około 4 proc. aktywnych zawodowo, którzy wytwarzają najwyżej 2,5 proc. PKB. Oznacza
to blisko dwukrotnie niższą efektywność niż przeciętna w gospodarce. W 2010
roku rosyjska zbrojeniówka nie zrealizowała około 30 proc. zamówień. A przecież
jeśli porównamy je z aktualnymi ambicjami to były nader skromne. Wyżej
wymienione przypadłości nie wyczerpują listy problemów, z którymi musi się zmierzyć
Kreml. Inflacja, wyższa stopa procentowa, problemy kapitałowe banków
państwowych, zerwanie kooperacji z ukraińskim przemysłem, spadek wpływów
budżetowych na skutek spowolnienia gospodarczego, ceny monopolistyczne po
konsolidacji kompleksu obronnego - to krótka lista nowych i starych, ale
wyostrzonych przez ostatnie wydarzenia kłopotów, za sprawą których należy
rosyjski program spisać bezpowrotnie na straty.
Potiomkinowska wieś, czyli strategia fasady i
siły
Rosyjscy
generałowie z zamiłowaniem organizują konferencje prasowe i pozują do zdjęć na
manewrach. Oficerowie prasowi z odpowiednią pieczołowitością kolportują filmy z
ćwiczeń, które później pokazują media przy okazji zachwytów nad potęgą
„niedźwiedzia”. To właściwe dla sowietyzmu przywiązanie do formy i magii liczb
(20 bln. r., 600 – 750 mld. dol.) nie niesie jednak za sobą proporcjonalnej
treści. Dość nadmienić, że szczegóły wydatków majątkowych rosyjskiego
ministerstwa obrony budżet Federacji ukrywa za sekretnym Państwowym Rozkazem
Obronnym, corocznie wydawanym przez prezydenta. Anatolij Tsyganok z Centrum
Prognoz Wojskowych oblicza, że aurą tajemnicy Rosja otacza 70 proc. transferów
inwestycyjnych, Stany Zjednoczone 6-7 proc. Po cóż Moskwa ma ukrywać sukcesy? Skoro
planami zajmują się w dużej mierze oficerowie KGB i ich uczniowie, oddajmy głos
jednemu z tych spośród towarzyszy, którzy „nawróceni” przeszli na stronę „atlantystów”
i opowiedzieli nam o moskiewskich
zwyczajach. - We wzorcu „fasady i siły” informacje mogące zaszkodzić
reżimowi są umniejszane, a informacje korzystne – wyolbrzymiane. Rzeczywiste
zagadnienia są poruszane w prasie tylko pobieżnie, jeśli w ogóle. Statystyki
zwykle się ukrywa, bądź zawyża. Propaganda odgrywa tak istotną rolę, że sama w
sobie staje się główną formą dezinformacji. Aby zwiększyć jej wiarygodność,
prowadzone są specjalne operacje, które mają za zadanie wprowadzić odbiorcę w
błąd. Słabości i „wpadki” systemu są przedstawiane jako jego mocne punkty i
sukcesy, a polityczna i ideologiczna pasywność jako zwycięstwo. Niepewność
względem przyszłości prezentuje się jako wiarę w to, co ma nadejść. Obawy
świata zewnętrznego są podsycane, zagrożenie ze strony komunizmu jest zaś nieproporcjonalnie
wyolbrzymiane w stosunku do rzeczywistego potencjału, celem skutecznego
zniechęcania od interwencji w jego wewnętrzne sprawy – pisał Anatolij Golicyn w
książce „Nowe kłamstwa w miejsce starych”. Cytat chyba nie wymaga opatrzenia dodatkowymi
przypisami. Zatem w najlepszym dla Rosji scenariuszu „charyzmatem proroctwa” wykazał
się minister Kudrin. Moskwa nie wyda do 2020 roku na zbrojenia więcej niż 300
mld. dol., a redakcje polskojęzycznych mediów powinny zostać napiętnowane za
szerzenie sowieckich „dez”, którym „legendę” tworzą oficerowie SB, WSW etc.
PS W czasie agresji Rosji wobec
Ukrainy, z grupy krajów – USA, Wielka Brytania, Polska, Ukraina, Rosja – media
tylko 2 państw powtarzały bzdury „siłowników”. Proszę zgadnąć które to państwa.
W pozostałych plan modernizacji opisywano powszechnie w czasie kampanii
prezydenckiej Putina w 2012 roku.
PPS Gwoli oddania sprawiedliwości ludziom, których wnioskowanie jest przeciwieństwem nieprzyzwoitości bądź niewiedzy rezonatorów moskiewskich kłamstw, polecam teksty wybitnego analityka życia publicznego, Pana Aleksandra Śiosa, rzeczony autor był wedle mojej wiedzy pierwszą osobą w Polsce, która zwróciła uwagę na rosyjskie problemy. Powinienem o tym wspomnieć od razu, za spóźnienie przepraszam. Polecam w szczególności tekst "Rosja - imperium czy potęga mitu", http://bezdekretu.blogspot.com/2013/03/rosja-imperium-czy-potega-mitu.html Sceptycznie wobec kremlowskich planów wyrażał się również red. Maksymilian Dura z portalu Defence24.
Źródła:
PPS Gwoli oddania sprawiedliwości ludziom, których wnioskowanie jest przeciwieństwem nieprzyzwoitości bądź niewiedzy rezonatorów moskiewskich kłamstw, polecam teksty wybitnego analityka życia publicznego, Pana Aleksandra Śiosa, rzeczony autor był wedle mojej wiedzy pierwszą osobą w Polsce, która zwróciła uwagę na rosyjskie problemy. Powinienem o tym wspomnieć od razu, za spóźnienie przepraszam. Polecam w szczególności tekst "Rosja - imperium czy potęga mitu", http://bezdekretu.blogspot.com/2013/03/rosja-imperium-czy-potega-mitu.html Sceptycznie wobec kremlowskich planów wyrażał się również red. Maksymilian Dura z portalu Defence24.
Źródła:
http://www.sipri.org/research/armaments/milex/publications/unpubl_milex/military-expenditure-in-the-russian-federation-2012-2015
http://www.defence24.pl/news_rosja-zmuszona-do-zakupu-migow-29smt-opozniony-program-samolotu-nowej-generacji
http://russiandefpolicy.wordpress.com/2013/12/05/reaction-to-putins-armaments-conferences/
http://www.sipri.org/research/armaments/milex/ICES2013/papers/archive/oxenstierna-russian-defence-budget-and-sap
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz